Idzie baca do sklepu mięsnego i pyta:
- Cy jest kiełbasa?
- Jest. Beskidzka.
- Bez cego???
O bacy i góralach
50 dowcipów w tej kategorii · strona 1 z 3
Góral stanął przed sądem oskarżony o pobicie.
- Oskarżony twierdzi, ze uderzył poszkodowanego jeden raz zwiniętą gazetą?
- Ano tak - zgadza się góral.
- I od tego ciosu gazeta poszkodowany doznał wstrząsu mózgu?
- Skoro tak doktor powidzioł...
- W takim razie co było w gazecie?
- A jo ni wiem, nie cytołem.
Baca rozmawia z turystą:
- Zabiłem wczoraj 10 ćmów - mówi baca.
- Ciem - poprawia turysta.
- A kapciem.
Podczas wizyty prezydent USA zwiedza z Gierkiem Zakopane. Nagle słyszą krzyk i płacz kobiety. Patrzą - a gazda za chałupą grzmoci żonę. Prezydent pyta go dlaczego tak się znęca nad kobietą. Gazda mówi:
- Chciała mieć fiata - kupiłem. Chciała mercedesa - kupiłem. Ale teraz jej się helikopterem zachciało latać. Nie kupię, bo tu góry i jeszcze mi się baba zabije!
Prezydent pokiwał ze zrozumieniem, ale Gierek wziął gazdę na stronę i pyta: - Gazdo, a tak naprawdę o co poszło?
- Przeca nie powim obcemu, że mi bździągwa bony na cukier zgubiła.
Idzie dwóch baców koło sklepu spożywczego...
- Baco! Wiejmy stąd ino żywo!!!
- A czemuż to!?
- Bo tu piszą "Dżemy jaja!!!"
Baca przyjechał do Warszawy. Myśli sobie: "psejode se tromwojem".
Idzie do kiosku i gada:
- Poproszę bilet na tromwaj. Miysce konicnie sidzonce.
Juhas widzi bacę prowadzącego duże stado owiec.
- Dokąd je prowadzicie?
- Do domu. Będę je hodował.
- Przecie nie macie obory, ani zagrody! Gdzie będziecie je trzymać?
- W mojej izbie.
- Toż to straszny smród!
- Cóż, będą się musiały przyzwyczaić
- Wojtek wyśta taki mądrala wsytko prawie wiycie to powiydzcie wiela jest prowd?
Gazda na to:
- Jo znom ino tsy. Piyrso to świynto prowda drugo tyż prowda i trzecio gówno prowda.
Siedzi baca na drzewie i śpiewa. Przechodzi turysta.
- Baco spadniecie na drzewie się nie śpiewa.
- Nie spadnę.
Za godzinę wraca turysta patrzy a pod drzewem leży baca.
- A mówiłem wam baco - nie śpiewa się na drzewie.
- Śpiwo się śpiwo ino się nie tańcy.
Baca łapie okazję na drodze wreszcie udaje mu się złapać przejeżdżającego Mercedesa. Wsiada i jadą ale po kilku kilometrach jakoś tak nudno się zrobiło więc baca się pyta:
- A co to panocku za znacek z psodu?
- To? - mówi kierowca pokazując na znaczek mercedesa - to taki celownik jak kogoś złapie w ten celownik to już na pewno trafię.
- Aha.
Po kilku kilometrach patrzą a tu drogą jedzie jakiś facet na rowerze. Baca mówi:
- A weźcie panocku tego cłowieka w ten celownik...
Kierowca skręcił i faktycznie rowerzysta znalazł się "w celowniku" ale ponieważ kierowca nie chciał iść do więzienia to w ostatniej chwili skręcił aby nie trafić rowerzysty chwilę potem baca się odzywa:
- Iiiii kiepski ten pański celownik gdybym nie roztworzył drzwi to byśmy go w ogóle nie trafili.
Spotyka się w knajpie dwóch górali a ponieważ jeden z nich niedawno się ożenił to drugi pyta się go jak mu poszło w noc poślubna.
- Ano Stasiu normalnie. Jak weszliśmy do sypialni to się rozebrałem żeby se psiakrew nie pomyślała że się jej wstydzę. Potem dałem jej w gębę żeby sobie nie pomyślała że jej się boję. Na sam koniec sam się zaspokoiłem żeby se psiakrew nie pomyślała że jej potrzebuję.
Turysta do bacy:
- Ile kosztuje ten pies?
- Sto milionów.
- Przecież nikt go nie kupi.
Po pewnym czasie turysta ponownie spotyka bacę:
- Sprzedaliście psa?
- Ano spsedałem. Za dwa koty po 50 milionów...
Wchodzi baca do sklepu i nie zamyka drzwi.
- Baco drzwi w domu nie macie?!!! - Krzyczy na niego sprzedawczyni.
- Mom i taką cholerę jak wy tyz mom!
Pytają bacę:
- Czy te trzy dziewczynki są twoimi córkami?
Baca odpowiada: - No.
- Ale one urodziły się tego samego dnia?!
- No... - przytakuje baca
- ... w odstępach piętnastominutowych!!!
- No to co?! Jo mom rower...
Sąsiad mówi do bacy:
- Baco tam za stodołą na waszych deskach chłopaki gwałcą waszą córkę!
Baca przerażony biegnie natychmiast za stodołę po chwili wraca uśmiechnięty i mówi:
- Aaaaa... wiedziołem ze pożartowołeś sobie - to wcale nie moje deski.
Turysta pyta się górala:
- Baco czemu ciągniecie ten łańcuch?
- A co mam go pchać?!
Sędzia do górala:
- Ile macie dochodów?
- Wysoki sądzie do chodów to ja mom dwie nogi ale obie kipskie.
Dwóch juhasów znalazło jeża i kłócą się o nazwę tego zwierzaka:
- To je iglok!
- To je spilok!
Przechodził tamtędy stary baca i usłyszał sprzeczkę. Podszedł i zawyrokował:
- To nie je ani iglok ani spilok. To je kolcok!
W Morskim Oku w przerębli kąpie się baca.
- Baco nie zimno wam?! - pytają się turyści.
- Ni.
- Ciepło?
- Ni.
- A jak wam jest?
- Jędrzej.
- Stasek cy twój konicek kurzy fajkę?
- Nie.
- No to ci się szopa pali.
Znasz lepszy? Przyślij go
Wpisz swój dowcip, zaproponuj kategorię i wyślij. Przeczytamy i – jeśli nas rozbawi – dopiszemy do zbioru.