O bacy i góralach – strona 2

50 dowcipów w tej kategorii · strona 2 z 3

- Baco co robicie jak macie wolny czas?
- Siedzem i dumiem...
- A jak nie macie czasu?
- To ino siedzem...

- Baco czym zabiliście sąsiada?
- A synecką Wysoki Sądzie...
- Wieprzową czy wołową?
- Kolejową...

Policjant zatrzymuje bacę jadącego furmanką.
- Baco co wieziecie?
Baca nachyla się i szepcze:
- Siano.
- Czemu tak cicho mówicie?
- Żeby koń nie usłyszał!

Pijany góral wraca z wesela i zaczyna się rozbierać.
- Maryna pomóz bo ni moge kosuli sciongnoć - prosi żonę.
Ta podchodzi i załamuje ręce.
- Jezusicku Jędrek psecie ty mas ciupaske w plecach!

- Baco czy pokażecie nam Giewont? - pytają turyści.
- Jo. Widzita tom pirwszom górkę?
- Tak.
- To nie je Giewont. A widzita tom drugom górkę?
- Tak.
- To tyz nie je Giewont. A widzita tom trzeciom górkę?
- Nie.
- To je Giewont.

Baca był świadkiem wypadku samochodowego. Przesłuchuje go policjant:
- Baco jak to było?
Na to baca:
- Panocku widzicie to drzewo?
- Widzę.
- A oni nie widzieli...

Na ostry dyżur przywożą górala ciężko pobitego a ten na noszach zwija się ze śmiechu. Lekarz pyta:
- I z czego się pan tak śmieje? Szczęka złamana cztery żebra też oko wybite?
Góral na to:
- Ja to nic ale Jontek ma dzisiaj noc poślubną a ja mam jego jaja w kieszeni!

- Baco czy można tu gdzieś kupić części zamienne do samochodu?
- Zaraz za wioską jest ostry zakręt nad urwiskiem a części leżą na dole...

Idzie góralka brzegiem strumienia a po drugiej stronie chłopaki.
- Ej Maryś pójdź do nas!
- Nie pójdę bo mnie zgwałcicie!
- Ej nie zgwałcimy!
- To po co ja tam pójdę?

Baca stanął przed sądem.
Sędzia pyta:
- Czy to wy zabiliście swojego sąsiada?
- Tak
- A czym zabiliście?
- Gazetą
- A co było w tej gazecie?
- Nie wiem nie czytałem.

Jedzie gazda z gaździną furmanką. Nagle niebo się zachmurzyło rozszalała się burza. Znienacka 20 metrów przed furmanką uderzył piorun. A gazda patrzy w niebo palec podnosi i mówi:
- Nooooooo...
Jada dalej. Po chwili następny piorun uderzył 5 metrów za furmanką. Gazda znów podnosi palec i mówi:
- Noooooooooooooo...
Znowu jadą dalej. Nagle kolejny piorun uderza w gaździnę jadącą na furmance a gazda zadowolony:
- No!!!

Początkujący narciarz pyta bacę:
- Czy ten zjazd jest niebezpieczny?
- A gdzie tam panocku wszyscy zabijają się dopiero na dole!

Bacowa budzi swojego męża w środku nocy.
- Antoś pchła mi chodzi po plecach złap ja i zabij.
- Zapal światło - doradza zaspany baca. - Jak cię zobaczy to sama zdechnie ze strachu.

Przychodzi baca do kolegi chirurga i mówi:
- Wiesz Kazik pomóż mam brzydką żonę! Weź ty jej zrób jakąś operacje!
- Ja nie dam rady ale pogadam z doktorami w Krakowie może się da ale to będzie kosztować z jakieś dziesięć tysięcy.
Spotykają się po dwóch tygodniach. Mówi lekarz Kazik:
- Tak jak mówiłem da się załatwić ino dziesięć patyków przynieś.
- A wiesz Kazik już nie trzeba gajowy zgodził się za pięć stówek odstrzelić.

Góral przyprowadził swoja żonę będącą w ciąży na badania okresowe. Lekarz zbadał gaździnę przyjął honorarium pożegnał. Do gabinetu wchodzi mąż i pyta o zdrowie żony. Lekarz odpowiada:
- No cóż u waszej żony jest ciąża pozamaciczna.
Chłop zbladł i nerwowo sięga po portfel.
- Nie trzeba gazdo żona już płaciła.
- Panie doktorze macie tu 1000 zł i nie mówcie nikomu że pozamaciczna bo jeszcze chłopy mnie wyśmieją żem nie trafił tam gdzie trzeba.

Siedzi baca nad przepaścią i liczy:
- 127 127 127 ...
Przechodzi turysta i pyta:
- Co robisz baco?
Baca zrzuca go w przepaść i liczy:
- 128 128 128 ...

Śpiewa juhas na hali. Baca nie może wytrzymać i woła:
- Czego się drzes?!!
- Dyć to nie dżez to folklor!

Baca rozwodzi się z Gaździną. Odbywa się rozprawa w sądzie. Sędzia pyta się Gazdy:
- Powiedzcie Gazdo dlaczego chcecie się rozwieść z tą Gaździną przecież żyjecie razem już 20 lat w czym wam ona zawiniła?
Gazda na to odpowiada:
- A bo Panie sędzio ona mi seksualnie nie odpowiada!
Na to w końcu sali podnosi się ze swojego miejsca juhas i woła:
- Głupoty Gazdo gadacie! Całej wsi odpowiada a wam nie?!

Wywiad z bacą:
- Baco jak wygląda wasz dzień pracy?
- Rano wyprowadzam owce wyciągam flaszkę i piję...
- Baco ten wywiad będą czytać dzieci. Zamiast flaszka mówcie książka.
- Dobra. Rano wyprowadzam owce wyciągam książkę i czytam. W południe przychodzi Jędrek ze swoją książką i razem czytamy jego książkę. Po południu idziemy do księgarni i kupujemy dwie książki które czytamy do wieczora. A wieczorem idziemy do Franka i tam czytamy jego rękopisy.

Juhas widzi bacę prowadzącego duże stado owiec.
- Dokąd je prowadzicie?
- Do domu. Będę je hodował.
- Przecie nie macie obory ani zagrody! Gdzie będziecie je trzymać?
- W mojej izbie.
- Toż to straszny smród!
- Trudno będą się musiały przyzwyczaić.

Znasz lepszy? Przyślij go

Wpisz swój dowcip, zaproponuj kategorię i wyślij. Przeczytamy i – jeśli nas rozbawi – dopiszemy do zbioru.